Kolejny rok z seansem filmowym

Nowy rok rozpoczęliśmy z przytupem. Uczestnicy Oddziału nr 2 wybrali się do kina na najbardziej oczekiwany film ostatniego dziesięciolecia: „ Avatar – Istota Wody”.

Kontynuacja Avatara z 2009 roku, to przede wszystkim, wizualne widowisko, które zapiera dech w piersiach. Każdy szczegół dopracowany jest do końca, dosłownie na wszystko poświęcono uwagę, nawet na najmniejsze rybki, czy kwiatuszki pod wodą. Zdjęcia były kręcone w Nowej Zelandii w okolicach Rowu Mariańskiego. Chcąc kręcić sceny pod wodą, reżyser filmu James Cameron, zbudował na planie zdjęciowym zbiornik o głębokości 9 metrów i mieszczący w sobie około 90 tys. galonów (340687 litrów) wody. Zbudował również kamerę 3D, stworzoną specjalnie na potrzeby tego filmu.

Kadr z filmu Avatar 2

Kadr z filmu

Z ekranu aż wylewa się miłość reżysera do wody i oceanu – bezkresu tajemnic, nieokiełznanego żywiołu oraz źródła życia. Dryfując na rozległych wodach Pandory, twórca przemyca w podwodnych kadrach nawiązania do „Moby Dicka„, familijnego „Uwolnić orkę” czy katastroficznego „Titanica„, przepisując fragmenty innych filmów na nowo. Cameron ma słabość do oceanicznych głębin, a ukazywanie piękna podwodnego świata i potęgi żywiołu wody opanował do perfekcji. Nie dziwi więc, że sequel „Avatara”, skupiony wokół plemienia żyjącego w trwałej symbiozie z morzem, jest wizualnym arcydziełem.

Fikcyjna kraina nie tylko odzwierciedla afirmację naszej niesamowitej ziemskiej fauny i flory, ale również cywilizacyjny lęk przed destrukcją planety. Dlatego dbajmy o naszą planetę, póki jest co podziwiać.

plakat reklamowy filmu

Plakat reklamowy filmu

KOLĘDA, KOLĘDA, KOLĘDA

Uczestnicy Oddziału nr 1 i 2, kolejny raz odwiedzili lubelską filharmonię. Tym razem Niedzielny Poranek Muzyczny odbył się pod hasłem „Kolęda z Babcią i Dziadkiem”.

Kolędy i pastorałki, takie jak „Cicha noc”, „Lulajże Jezuniu”, czy „Przybieżeli do Betlejem”, w wykonaniu Chóru La Musica przy Szkole podstawowej Nr 16 im. Fryderyka Chopina w Lublinie, skradły nasze serca. Rytmiczna pastorałka z Dominikany skłoniła nas nawet do lekkiego przytupywania nogą…

Kilkanaście osób ubranych w biało-niebiesko czerwone stroje i przechylonych w prawą stronę

Chórzyści i chórzystki La Musica oko w oko ze swoją chórmistrzynią

Niedzielny Poranek Muzyczny zakończył się wspólnym wykonaniem Chóru i Melomanów kolędy „Bóg się rodzi”.

Z wizytą w „Tajemniczym Ogrodzie”

Uczestnicy Oddziału nr 2 oraz Klubów Samopomocy ponownie odwiedzili Lumina Park w Ogrodzie Botanicznym UMCS, który powrócił do Lublina z nową świetlną opowieścią i tym razem podczas multimedialnego spaceru mogliśmy odkrywać sekrety „Tajemniczego Ogrodu”. Miliony świateł tworzących piękne instalacje oraz odpowiednio dobrane efekty dźwiękowe wprowadzały wyjątkową atmosferę i sprawiły, że zwykle zielone otoczenie zmieniło się po zmroku w czarującą i tajemniczą przestrzeń, jakże odmienną od tej, którą znamy ze zwiedzania Ogrodu Botanicznego w innych porach roku. Spacer dostarczył nam ponownie wiele radości i bogactwa wrażeń. Serdecznie dziękujemy organizatorom Parku Iluminacji w Ogrodzie Botanicznym UMCS za gościnność i możliwość nieodpłatnego podziwiania.

Iluminacje świetlne w formie zwierząt i roślin

Iluminacje świetlne w formie zwierząt i przedmiotów

Iluminacje świetlne w formie zwierząt

Święta, Święta, Święta

W Oddziale nr 3 6 grudnia rozpoczęliśmy od wizyty psiego Świętego Mikołaja. Ta piękna tradycja wiąże się przecież z przyjemnością, na którą czekają wszyscy niezależnie od wieku.

23 grudnia odbyła się Wigilia przebiegała w atmosferze rodzinnego ciepła, wzajemnej życzliwości i pojednania. Spotkanie Wigilijne jest tradycją naszego ŚDS wszyscy powinni się cieszyć oraz przeżywać takie okazje jak Wigilia i wizyta Świętego Mikołaja!

Pies w stroju mikołaja obok mężczyzny siedzącego w brązowym fotelu

Na zdjęciu Pan Kazimierz w towarzystwie Świętych Mikołajów

Cztery osoby siedzące przy białym stole zastawionym jedzeniem

Wigilia przy świątecznym stole

 

Wycieczka do tajemniczego świata starożytnego Egiptu

Uczestnicy Klubów Samopomocy oraz Oddziału nr 2 kolejny raz odwiedzili Muzeum Narodowe w Lublinie aby tym razem obejrzeć wystawę czasową „Magia starożytnego Egiptu”. Ekspozycja przybliżała pełną tajemnic cywilizację egipską w której ogromną rolę odgrywała wiara w bogów, życie pozagrobowe oraz kult władcy – faraona czczonego jako wcielenie boga.

Dwie kamienne figurki Faraona przedstawionego pod postacią Ozyrysa

Figurka przedstawiająca faraona jako Ozyrysa - najważniejszego spośród bogów, władcę zaświatów

W gablotach można było obejrzeć cenne artefakty m.in. rzeźby ukazujące liczne bóstwa oraz przedmioty użytkowe tj. lampki oliwne, naczynia związane z przygotowywaniem posiłków czy pielęgnowaniem urody.

Ceramiczne naczyna użytkowe z epoki starożytnego EgiptuGliniane naczynia użytkowe z okresu starożytnego EgiptuFajansowe naczynia użytkowe z okresu starożytnego Egiptu

Przedmioty użytkowe

Ważną część ekspozycji stanowiły amulety, które według wierzeń noszone na szyi chroniły przed niebezpieczeństwami dnia codziennego a wkładane do mumii w okolicę serca miały chronić zmarłego podczas podróży do raju. Najbardziej rozpowszechnionym talizmanem był skarabeusz jako symbol odrodzenia i nowego życia w zaświatach.

Starożytny amulet w formie skaabeusza uskrzydlonego w kolorze niebieskim

Amulet „skarabeusz uskrzydlony” doczepiany do mumii

Szczególne wrażenie u zwiedzających wywoływały mumie. Mumifikowania ludzi dokonywano w celu zapewnienia schronienia dla duszy zmarłego pozostawiając w ciele jedynie serce uznawane za siedzibę duszy. Zwierzęta były mumifikowane jako dary grobowe i ofiarowywane bóstwom, które zwierzęta te symbolizowały a szczególnym kultem otaczano koty uważane za zwierzęta święte. Wyjątkowym eksponatem był też pięknie zdobiony, rzeźbiony, wielobarwny sarkofag w kształcie ludzkiego ciała będący trumną dla mumii.

Starożytna mumia 8-letniego chłopca na czerwonym tle

Mumia 8-letniego chłopca sprzed 2 tys. lat

Mumia kota eksponowana pionowo

Mumia kota

Sarkofag kobiety z okresu starożytnego Egiptu

Pięknie zdobiony sarkofag kobiety

 

Bardzo ciekawie prezentowały się małe figurki (uszebti), które chowane do grobowca uznawane były za służących wykonujących różnorodne czynności zamiast zmarłego zastępując go w najtrudniejszych pracach by ten mógł odpoczywać.

Kamienne figurki uszebti z kolorowego kamienia z okresu starożytnego Egiptu

Figurki „uszebti” chowane do grobowców

Obejrzana wystawa była niezwykłą, pobudzającą wyobraźnię i zmysły podróżą w czasie. Przemierzaniu wąskich korytarzy pokrytych rysunkami ściennymi o tematyce religijnej, scenkami z życia codziennego oraz współczesnymi skarabeuszami towarzyszyło słuchanie szumu Nilu i odczytywanej Księgi Umarłych będącej zbiorem zaklęć, które składane w grobowca miały ułatwić zmarłemu przejście drogi do raju i zapewnić mu tam beztroskie życie. Wszystko to tworzyło niezwykłą atmosferę tajemniczości i magii. 

Malarstwo naścienne nawiązujące do dekoracji z okresu starożytnego EgiptuCzerwone formy przestrzenne nawiązujące swoim kształtem do egipskich skarabeuszy

Współczesne rysunki i skarabeusze urozmaicające ekspozycję

Andrzejkowe popołudnie na Lubelskiej Trasie Podziemnej

W ostatnie listopadowe popołudnie Uczestnicy Klubów Samopomocy zwiedzili wspaniałą choć wciąż mało znaną atrakcję Lublina, która biegnie pod Rynkiem i kamienicami Starego Miasta. Trasa liczy ok. 300 m i powstała w wyniku połączenia staromiejskich piwnic z początku XVI w. czyli stulecia największej świetności miasta gdy odbywały się liczne jarmarki a piwnice pełniły funkcję składów kupieckich. 

Drewniana makieta miasta Lublina z okresu średniowiecza sfotografowana z góryFragment pionowej makiety Lublina z okresu renesansowegoPłaska i pionowa maieta Lublina z okresu renesansu

Makiety przedstawiające fazy rozwoju Lublina

Udostępnione do zwiedzania korytarze i sale mieszczą się na 3 podziemnych kondygnacjach ale trasa to nie puste piwnice lecz przestrzeń ożywiona przez ekspozycje i makiety będące tłem do opowieści o historii miasta, jego rozwoju, osadnictwie oraz przełomowym wydarzeniu jakim był Wielki Pożar Lublina w czerwcu 1719 r.

Korytarz trasy Podziemnej miasta Lublina ze schodamiFragment Trasy Podziemnej miasta LublinaKorytarz Trasy Podziemnej miasta Lublina

Korytarze i zakamarki Podziemnej Trasy

To tragiczne zdarzenie zostało bardzo ciekawie przedstawione poprzez multimedialną wizualizację, która pozwala wyobrazić sobie tętniący życiem wielokulturowy Lublin w XVIII w. a jej kulminację stanowi gigantyczny pożar powstały wskutek uderzenia pioruna. Dzięki prezentacji poznajemy historię cudownego ocalenia miasta od całkowitej zagłady, które dokonało się za sprawą relikwii Drzewa Krzyża Świętego niesionych w procesji uliczkami płonącego miasta przez Ojców Dominikanów.

Kolorowa aranżacja przestrzenna przedstawiająca pożar miasta Lublina z 1719 roku

Multimedialna wizualizacja Wielkiego Pożaru Lublina w 1719 roku

Spacer w wyjątkowej scenerii był niejako wędrówką w czasie pozwalającą odkryć niezwykłą przeszłość Lublina.

Z Via Carpatii w lewo (niby już listopad ale czemu nie)

Z północy na południe.

Tym razem nie z Kłajpedy do Salonik ale z Lublina do Łańcuta.

Zewnętrzny widok gmachu Zamku w Łańcucie

Łańcut zaprasza zza głównego Mostu zachodniego

A więc 23 listopada drogą na Rzeszów, zjednoczone grupy Uczestników Oddziału Nr 2 oraz Naszych Klubów Samopomocy o pseudonimach „Przystań” i „Galeria” (wszystkie zaopatrzone w odpowiednią ilość terapeutów) przemieściły się w południowym kierunku, żeby zwiedzić i trochę pospacerować w ostatnim dniu jesiennej aury z przewagą intensywnych kolorów w krajobrazie (jak się następnego dnia okazało).

Teraz już tylko biel i biel i chrupiące buty o śnieg.

Ale wróćmy do miasta na Ł.

Czyli my w siedemnastowiecznym Zamku.

Rezydencji Lubomirskich i Potockich.

Plan zabytkowego kompleksu w Łańcucie z zaznaczoną trasą spaceru

Tędy, tędy i tędy - czyli My w trasie

Idąc po kolei:

– Zamek

– Wozownia

– Stajnia

– Storczykarnia

– rozległy ogród angielski

– co jest za tą bramą?

– ostatni rzut oka na zamek

Dobry, wspólny czas.

Cała wyprawa zwieńczona została pysznym obiadem. Ale już nie siedemnastowiecznym.

Tak więc „Smacznego!” tzn. bardzo dziękujemy za ten wycieczkowy dzień i do zobaczenia ponownie w podróżniczym wydaniu.

Pałacowe wnętrze Zamku w Łańcucie z zastawione jasnymi meblami z obiciami i dużym, ceramicznym piecem

Łańcut w bieli

Wnętrze sali Zamku w Łańcucie z harfą, szklaną zastawą oraz lustrzaną ścianą

Łańcut przeszklony

Zabytkowe wozy podróżne z drewnianymi kołami

Wozownia w pełni wyposażona i sprawna

Kolorowe kwiaty storczyków rosnące w prostokątnej donicy

Eksplozja kolorów w Storczykarni

Liczne pomarańczowe i białe rybki w dużym akwarium

Pomarańcz z domieszką bieli - to wbrew pozorom nadal Storczykarnia

Przysiadalność*

Położone na sobie kartki z odręcznym pismem a na nich trzy liście miłorzębu

Wiersze, wiersze, wiersze, liście, liście, liście

Przysiadalność to stan kiedy nam się chce.

Czyli kiedy nam się nie nie chce.

To ważny stan, który dotyczy tak samo Uczestników Środowiskowego Domu Samopomocy „Mozaika”, jak i nas, czyli terapeutów oraz każdego mieszkańca planety na literę Z.

Tak więc wyposażeni w poezję (własną oraz klasyczną (czytaj: Asnyk, Mickiewicz, Świetlicki, …)) spotkaliśmy się na terenie Naszego Ośrodka przy ulicy Nałkowskich 78 z pacjentami Oddziału Dziennego Szpitala Neuropsychiatrycznego w Lublinie.

Punktem wyjścia była jesień a punktem wspólnego przejścia poezja.

Wśród podróży, spacerów, wyjść, rozmów, zapomnień i zapamiętań.

Taki czas kiedy się już zatrzymało i siedzi.

Siedzi i słucha.

Słucha i myśli.

Był jeszcze wspólny przystanek na kawę i ciasta napisane w pracowni kulinarnej.

Jeszcze ciągle jest jesień.

Jesienny biukiet i jabłka na stole przykrytym białą serwetą; w tle krzesła i fotel

3 x J = jabłka, jesień, jeszcze nie ma śniegu.

* Tytuł wpisu został sprowokowany jednym z wierszy odczytanych podczas Naszego Spotkania (Marcin Świetlicki – „Nieprzysiadalność”), który opowiada o stanie kiedy mamy ochotę na nic.

Skip to content